Sprawiedliwi

„»Żydowi pan pomagał! «. Ja na to: »Człowiekowi. «”

Sprawiedliwi

Jan Jelinek

19.04.1912, Zelów – 3.12.2009, Praga

Chronił Żydów, Polaków, Ukraińców a nawet Niemców i sowieckich żołnierzy. „Jako pastor, jak widzę człowieka w potrzebie, nie pytam go o nację” napisał w swoich niezwykłych wspomnieniach nieprzetłumaczonych dotąd na język polski.

Jan Jelinek, z pochodzenia Czech urodzony pod Łodzią, a z powołania duszpasterz protestancki zamieszkał w 1937 roku w Kupiczowie, czeskiej kolonii na Wołyniu. W ziemi, do której trafił przypadkiem zakochał się od pierwszego spojrzenia. Czasy były już niespokojne, ale nic nie zapowiadało, że miejsce to zapisze się w historii jednym z najtragiczniejszych masowych mordów dokonanych na polskich mieszkańcach Wołynia przez ich Ukraińskich sąsiadów.

Jelinek analizował sytacje ze swojego punktu widzenia i pisząc swoje wspomniania szukał źródeł nienawiści, która wybuchła z taką mocą w 1943 roku. „Czesi od świtu do nocy pracują – nikt na Wołyniu nie pracuje tyle, co my. A Ukraińcy maja do nas pretensje. Mówią, że Czesi się bogacą, bo ich wyzyskujemy i orzemy ich ziemie – bo Wołyń, mówią, to ich ziemia od wieków; Polacy są okupantami a my i Żydzi wyzyskiwaczami… Pobrzmiewa mi to trochę komunizmem, którego nie lubię...”

Wpierw Jelinek widział w Kupiczowie Zagładę Żydów. 80 żydowskich domów we wsi stało już pustych, a u Jelinków do niedawna ukrywała się rodzina żydowska. Niemiecki porucznik przyjechał na plebanię grożąc Jelinkowi rozstrzelaniem. „ […]»Żydowi pan pomagał!«. Ja na to: »Człowiekowi«”.

Gdy likwidowano getto w Kowlu, przechowywał u siebie na plebanii dawnego znajomego, cieślę o imieniu Fonko. Na prośbę innych kupiczowskich Żydów dostarczał jedzenie do getta, udając, że jedzie z kontyngentem. Wykorzystywał spokój, życzliwość wobec ludzi i charyzmę, by swoich parafian skłaniać do podobnych zachowań.

„Daj mi miły Jezu, więcej miłości na każdy dzień” modlił się i pisał dalej: „Ja …modlę się codziennie, bym w tych trudnych czasach miał więcej miłości. Żeby moje serce nie zostało zakryte przez chmurę nienawiści. Żebym, mimo tej strasznej wojny, umiał przede wszystkim kochać… Rozmyślam o tym dużo w ostatnich dniach. Że ludzie wierzący właśnie w czasie wojny mają prawdziwy sprawdzian dla swojej wiary. I że muszę zrobić wszystko, by przez ten sprawdzian przejść jak najlepiej. Nawet jeżeli miałbym prze to zginąć”.

 

Jelinek nie był naiwny. Czuł się odpowiedzialny za czeskich gospodarzy Kupiczowa („kocham ich wszystkich jak rodzinę”) ale wiedział, że przeżyć to nie wszystko. Jego kazania były często bardzo kontrowersyjne, ale ludzie kochali swojego pastora i mu ufali. Mieli rację – Jelinek, który nienawidził broni i gardził nią, wiedział dobrze że na wojnie liczy się tylko ten, kto ma siłę. Wymyślił więc opowieść o tym, że do Kupiczowa przyjechał potajemnie generał Zvonimir Červenko, i że kupiczowcy gospodarze mają w lesie ukryte całe arsenały broni i zamierzają nią walczyć. Opowiedział o tym mimochodem prawosławnemu „batiuszce” o którym wiedział, że do- nosi banderowcom. Następnego dnia o tym, że Czesi są uzbrojeni, wiedzieli już wszyscy. Kiedy banderowcy atakowali okoliczne polskie wioski, pomagał uciekinierom. Setkom Polaków udało się dzięki pomocy czeskich sąsiadów przedostać do miast, a stamtąd do kraju. Zabiegał o stworzenie w Kupiczowie strefy neutralnej. „Z polskimi partyzantami się dogadaliśmy, że w Kupiczowie nie będą walczyć. Że nasze miasteczko będzie oazą dla ludzi w potrzebie”. Wcześniej, z pomocą czeskich gospodarzy odmówił także banderowcom, choć nie miał złudzeń co do ich intencji. „Ukraińcy od początku wojny powtarzają, że Ukraina będzie oczyszczona od wszystkich innych nacji. Ze będzie jak łza... Czysta jak łza nie znaczy bez Polaków, ale za to z Czechami. Czysta to czysta. Powiedzieliśmy więc »nie«”.

A jednak, kiedy ktoś go prosił o pomoc, nie potrafił odmówić. Pod koniec 1943 roku wstawiał się u polskich partyzantów za Ukraińcami oskarżonymi o szpiegostwo. A kiedy zgłosili się do niego banderowcy, by zaświadczył o czeskim pochodzeniu niemieckich żołnierzy kłamał bez wahania, wiedząc, że jego kłamstwo ratuje im życie.

Wraz z żoną Anna i większością swoich parafian ocalał z wojennej pożogi.

 

Po wojnie zamieszkał w Czechosłowacji. Rosyjskim emigrantom dawał fałszywe akty urodzenia,

by nie trafili do gułagu. Sam jednak odmawiał współpracy z czeskimi służbami specjalnymi. Więziono

go, trafił do obozu pracy. Po zwolnieniu pracował w fabryce farb i lakierów, nie wolno było być mu

pastorem aż do aksamitnej rewolucji w 1989 roku. Zmarł w sędziwym wieku 97 lat, kilka miesięcy

po śmierci żony. Do ostatnich lat życia wygłaszał kazania.

 

Ewa Wierzyńska

 

Wszystkie cytaty pochodzą ze wspomnień Jana Jelinka „Puszczaj chleb twój po wodzie” wykorzystanej przez Witolda Szabłowskiego w „Sprawiedliwi zdrajcy. Sąsiedzi z Wołynia”


Warszawski Ogród Sprawiedliwych

skwer Generała Jana Jura-Gorzechowskiego,
01-023 Warszawa
Kontakt:
Dom Spotkań z Historią
ul. Karowa 20, 00-324 Warszawa
kontakt: +48 22 255 05 00 / dsh@dsh.waw.pl