Sprawiedliwi

„W polityce odpowiada się również za niezamierzone skutki własnych działań i słów”.

Sprawiedliwi

Karol Modzelewski

23.11.1937, Moskwa – 28.04.2019, Warszawa

Myśliciel i uczony. Intelektualista, więzień sumienia, działacz opozycji demokratycznej. Historyk z zawodu. Badacz wczesnego średniowiecza, który czynnie wpływał na bieg dziejów naszego kraju  w II połowie XX i początków XXI stulecia – do ostatnich dni swego życia. Współtwórca Polski suwerennej, demokratycznej i praworządnej. Szlachetny polski romantykiem, choć jego przynależność do polskiej wspólnoty narodowej nie wynikała z więzów krwi...

Urodził się w Moskwie, jako Cyryl Budniewicz. Jego ojciec – młody represjonowany oficer Armii Czerwonej – został zesłany do łagru. Matka Natalia Wilter, pochodząca z żydowskiej rodziny wileńskiej, związała się z polskim działaczem komunistycznym Zygmuntem Modzelewskim. To on – jako przybrany ojciec – wywarł na postawę życiową Karola znaczny wpływ.

Nie bez znaczenia było też środowisko przyjaciół, których poznał w warszawskim Liceum im. Klemensa Gottwalda oraz w czasie studiów na Uniwersytecie Warszawskim – wśród których byli m.in. Jacek Kuroń i Krzysztof Pomian. Karol zawdzięczał też wiele swojemu opiekunowi naukowemu, wybitnemu uczonemu, Aleksandrowi Gieysztorowi, z którego rekomendacji otrzymał stypendium Fundacji Giorgio Cimi. „Pobyt we Włoszech był bardzo istotnym etapem na mojej drodze życiowej historyka – mediewisty  pisał. – Zarazem dostarczył silnych impulsów, które pchnęły mnie ponownie na drogę politycznej kontestacji”. Do końca życia pozostał wielkim admiratorem Włoch i włoskiej kultury. Miał tam wielu przyjaciół.

 

Jakkolwiek badania i nauka były jego pasją, to nie wahał się – będąc jeszcze początkującym studentem – wystąpić w październiku 1956 r. na wiecu w obronie praw i swobód obywatelskich. A także wezwać robotników na Żeraniu do obrony suwerenności Polski – w obliczu realnego zagrożenia radziecką interwencją wojskową. Od tego momentu stał się postać rozpoznawalną. Cieszył się autorytetem charyzmatycznego przywódcy. Budził strach ówczesnego rządzącego Polską partyjnego aparatu PZPR, który postrzegał go jako groźnego przeciwnika systemu autorytarnych rządów. 

 

***

 

W marcu 1965 r. wraz z Jackiem Kuroniem ogłosił „List otwarty do partii”. Krytykowali w nim realny socjalizm w wydaniu gomułkowskim z pozycji marksistowskich. Było to w PRL wydarzenie bez precedensu. Stanowiło wyzwanie. Wzbudziło strach u ludzi sprawujących bezprawne rządy. Było – by użyć słów Vaclava Havla – manifestacją Siły Bezsilnych. Autorzy – mimo wyraźnej deklaracji, że ich poglądy nie są antysocjalistyczne – stanęli przed sądem i usłyszeli wyrok: Kuroń 3 lata, Modzelewski 3,5 roku.

 

W sierpniu 1967 r. Karol został warunkowo zwolniony z więzienia, ale rok później ponownie trafił do niego na 3,5 roku za wsparcie studenckich protestów w Marcu 1968 – za obronę wolności słowa i solidaryzowanie się z demokratycznymi przemianami w Czechosłowacji. 

 

*** 

 

Karol pojawiał się w momentach kluczowych dla życia swojej generacji. Był postacią znacząca i wytyczająca kierunek marszu. Tak było w październiku ‘56, jesienią ‘80, gdy powstawała „Solidarność”, której był twarzą i rzecznikiem oraz zimą ‘81, gdy przeciwstawił się stanowi wojennemu. 

Budził respekt swoich przyjaciół i rówieśników, dla których był i pozostał niedościgłym wzorem. Ale też uświadamiał ludziom z różnych warstw społecznych, że narzucony system upadnie tylko wtedy, gdy napotka na zdecydowany sprzeciw całego narodu. Z czasem zyskał autorytet w regionie, w Europie i na całym świecie.

 

Miał poczucie głębokiego związku z polską wspólnotą narodową. W swoich wspomnieniach tak pisał o udziale Polski w zdławieniu w 1968 r. przemian wolnościowych i demokratycznych w Czechosłowacji: „(…) to, co Polacy zrobili wówczas Czechom i Słowakom, jest także moją hańbą (…). Jeżeli (…) naprawdę poczuwamy się do wspólnoty narodowej, to siłą rzeczy odczuwamy też wstyd za haniebne czyny popełnione przez jej uczestników i w jej imieniu”.

 

*** 

 

Bronił spraw i ludzi. Nigdy nie kierował się żądzą zemsty, ani odwetu. Swoim życiem zaświadczał,  że w nieprzyzwoitych czasach, gdy panował terror i strach, można było – nawet kosztem własnego zdrowia i ryzykując życiem – zachować się przyzwoicie i bronić swoich poglądów. W tej postawie był często osamotniony. Był jednak i pozostaje w oczach milionów wzorem szlachetnego romantyka i polskiego patrioty, a zarazem i – co najważniejsze – człowieka wrażliwego i gotowego do bezinteresownego zaangażowania na rzecz wcielenia w życie szlachetnych idei. Pozostał swoistą latarnią morską dla następnych pokoleń. 

 

Jego wspomnienia zatytułowane „Zajeździmy kobyłę historii. Wyznania poobijanego jeźdźca” powinny być lekturą obowiązkową w szkołach. Są świadectwem, że w czasach zakłamania i pogardy byli w Polsce ludzie, którzy odważnie stawiali czoła złu, bronili prawdy i godności ludzkiej.           

 Adam Daniel Rotfeld

 


Warszawski Ogród Sprawiedliwych

skwer Generała Jana Jura-Gorzechowskiego,
01-023 Warszawa
Kontakt:
Dom Spotkań z Historią
ul. Karowa 20, 00-324 Warszawa
kontakt: +48 22 255 05 00 / dsh@dsh.waw.pl
Partnerem strategicznym warszawskiego Ogrodu Sprawiedliwych jest Bank BNP Paribas
BNP Paribas