Sprawiedliwi

„Tylko na pamięci o bezprawiu można zbudować państwo prawa”.

Sprawiedliwi

Arsienij Borisowicz Roginski

30.03.1946, Wielsk – 18.12.2017, Izrael

Życiem w zniewolonym kraju dawał przykład odwagi intelektualnej i cywilnej. Stawał w obronie prawdy i wolności. Płacił za to wysoką cenę. Był więźniem sumienia – człowiekiem represjonowanym i prześladowanym. Zajmował się historią zawodowo i z zamiłowania. Demaskował jej notoryczne fałszowanie w stalinowskiej Rosji oraz przez uczniów oraz następców „Wodza narodów”. Ujawniał zbrodnie totalitarnego reżimu, który podeptał podstawowe prawa swoich obywateli – do życia w prawdzie i z poczuciem godności. Był i pozostaje w pamięci potomnych twarzą innej Rosji – ludzi szlachetnych, odważnych, gotowych do największych poświęceń w obronie pamięci o tych, którzy byli więzieni, torturowani i zabijani za to tylko, że mieli śmiałość zło nazywać złem i mówić prawdę o tym, co przeżyły narody ZSRR pod rządami partii bolszewickiej. Uczynił wiele, aby do następnych pokoleń dotarła prawda o oprawcach i o losach każdego z tych, którzy pogrzebani zostali w bezimiennych dołach śmierci. Przywracał pamięć ofiarach i był strażnikiej tej pamięci. Dbał o to, by historia opierała się nie tylko na statystycznych danych, ale przywróciła imiona i indywidualną pamięć. Był jednym z założycieli – i od 1998 r. przewodniczącym – Stowarzyszenia „Memoriał”. Dzięki jego aktywności, koncepcji i pracy organizacyjnej zyskało ono w Rosji i na świecie rangę instytucji o najwyższych walorach etycznych i moralnych. Był też intelektualistą najwyższej próby. Zostawił po sobie wielki dorobek jako autor oryginalnych prac, ale też jako nauczyciel akademicki; studenci moskiewskiej Szkoły Oświaty Obywatelskiej kontynuują jego dzieło.

Arsienij Roginski urodził się w rodzinie represjonowanego inżyniera z Leningradu – w miejscu jego zesłania w obwodzie archangielskim. Studiował na Wydziale Historyczno-Filologicznym Uniwersytetu w Tartu (Estonia). Był uczniem wybitnego rosyjskiego filologa i filozofa Jurija Łotmana. Opublikował „Wspomnienia chłopów-tołstojowców”, zajmował się rolą, jaką w XIX w. odegrała w Rosji sprawa dekabrystów oraz działalnością Rewolucyjnych Socjalistów, czyli Partią Eserów, którzy poddani bolszewickim represjom znikli na trwałe z rosyjskiej sceny politycznej – podobnie jak wszystkie pozostałe demokratyczne stronnictwa. W latach 70. wydawał w drugim obiegu zbiory prac historycznych. Skazany w 1981 r. na cztery lata pozbawienia wolności za „sfałszowanie dokumentów i nieprawomyślne wykorzystywanie zasobów bibliotecznych”, przedstawił na procesie – jako ostatnie słowo oskarżonego – swoje przemyślenia opublikowane pod tytułem „Sytuacja historyka w Związku Radzieckim”.

„Nigdy nie zapomnę tych dni – wspominała po jego śmierci Krystyna Zachwatowicz – gdy wspólnie z Andrzejem Wajdą spotkaliśmy się z Arsienijem w siedzibie »Memoriału«. (…) I kiedy »Memoriał« organizował pokaz filmu „Katyń” w Moskwie. Było to dla nas – i pozostaje dla mnie – niezapomniane i wzruszające wspomnienie. [Arsienij] był dla nas – i pozostaje dla mnie – najważniejszym rosyjskim przyjacielem”. Bliscy i przyjaciele Roginskiego zwracali uwagę, że był on osobą nieprzeciętną, wyjątkową i prostolinijną. Umiał nie tylko pytać, ale też słuchać. Lubił ludzi. Jego prace badawcze były próbą dotarcia do istoty problemu. Nie unikał spraw trudnych. W odezwie „Memoriału” z 2008 r. „O narodowych obrazach przeszłości” zwrócił uwagę na to, że w byłych państwach „obozu socjalistycznego” popularny jest dziś pogląd, że ich cierpienia są wyłącznie wynikiem cudzej złej woli. „Okoliczność, że komunistyczne reżimy w tych państwach w ciągu wielu lat opierały się nie tylko na radzieckich bagnetach, ale na określonych siłach wewnętrznych – stopniowo znika z narodowej pamięci”. Zdejmowanie z siebie jakiejkolwiek odpowiedzialności i przeniesienie jej na sąsiada „nie jest najlepszą podstawą do wzajemnego zrozumienia między narodami ani do narodowego odrodzenia”. Przestroga ta nie straciła na aktualności. Był Roginskij człowiekiem mądrym. Unikał patosu. O takich ludziach powiadają, że cechuje ich „miękka charyzma”. Całe swoje życie walczył o prawdę, godność i pamięć. Zasługuje też na naszą pamięć oraz na pamięć nadchodzących pokoleń.  w                                                           Adam Daniel Rotfeld Arsienij Roginski oparł się totalitarnej, zbrodniczej Rosji – i jako twórca niezwykłej samizdatowej „Pamiati” (stanowiącej wyspy prawdy na oceanie kłamstwa sowieckiej historii), i jako łagiernik, i jako lider „Memoriału”. W „Karcie” 20 (1996) mówił: „Nie ma co liczyć na szybkie zmiany. W Rosji nie będzie żadnej demokracji, póki nie zmieni się świadomość. […] Tak wygląda nasze natarcie – maleńkie ludziki przed wielką górą”. Przez kolejne dwie dekady – mimo że ze świadomością w Rosji nie było lepiej – prowadził „Memoriał” przez jej rzeczywistość autorytarną, dając dowody, że i w tych warunkach można zachować duchową niepodległość. Gdy w grudniu 2017 umierał, nie odchodził jak człowiek przegrany – uosobienie „Memoriału”, który kraju nie odmienił. Żegnano w Nim wybitną postać wolnej Rosji, równoległej do tej putinowskiej. Potrafił ze swojego doświadczenia – także historyka i redaktora – wyprowadzić wnioski, które posłużyły do stworzenia obrazu Rosji alternatywnej. Doceniając ten obraz, Polska trzykrotnie nominowała „Memoriał” do Pokojowej Nagrody Nobla. Ta inna twarz Rosji – to zarazem przesłanie Człowieka Sprawiedliwego, który na każdym etapie „swojego” państwa staje po stronie jego ofiar.
W ostatnich latach życia Arsienij Roginski w stanowczy sposób prowadził do ukazania się po rosyjsku dostępnego zestawienia biogramów ofiar zbrodni katyńskiej – twierdził, że dla Rosji tak dokładny opis zastrzelonych jeńców jest jeszcze ważniejszy niż dla Polski. Jest bowiem świadectwem wysiłku, by po latach każdego podmiotowo upamiętnić. Inicjując w Rosji akcję „Przywracanie imion” (mającej jednak za zadanie zmienić tam świadomość), tłumaczył: „Kto jest podmiotem historii? Niezręcznie jest mówić to na głos, ale ja jestem przekonany, że podmiotem historii jest człowiek. Nie kraj, nie państwo, nie władza«, nie »naród«, lecz właśnie człowiek”. To akurat przekonanie pozwoliło przywrócić tożsamość wielu „wytartych z historii” – oddać im choć spóźnioną sprawiedliwość.

Zbigniew Gluza


Warszawski Ogród Sprawiedliwych

skwer Generała Jana Jura-Gorzechowskiego,
01-023 Warszawa
Kontakt:
Dom Spotkań z Historią
ul. Karowa 20, 00-324 Warszawa
kontakt: +48 22 255 05 00 / dsh@dsh.waw.pl