Sprawiedliwi

„Jako Niemiec, któremu nie po to dano głos, by miał stać się wspólnikiem milczenia, gdy jego serce drży z oburzenia, zwracam się do Pana: Wstrzymajcie to wszystko!”.

Sprawiedliwi

Armin Wegner

16.10.1886, Wuppertal - 17.05.1978, Rzym

Dwa wychudzone dziecięce trupki leżące w rynsztoku. Przerażeni ludzie pędzeni polną drogą. Nagie ciało zamordowanego wrzucone do płytkiego dołu. Nie, to nie są zdjęcia z Zagłady. Jeszcze nie. Nie zgadzają się stroje i krajobrazy. Te zdjęcia przemycił ze wschodniej Turcji porucznik Armin Wegner z Niemieckiego Korpusu Medycznego. Potomek starego pruskiego rodu studiował prawo oraz udzielał się literacko i w teatrze, lecz chciał też kontynuować wojskową tradycję przodków. Pod wpływem matki – pacyfistki – zaciągnął się po wybuchu I wojny światowej jako pielęgniarz-ochotnik – i niemal od razu dostał Żelazny Krzyż oraz awans, za odwagę w ratowaniu rannych podczas bitwy pod Tannenbergiem.

Odwaga towarzyszyła mu zawsze, odkąd, jeszcze jako uczeń, rzucił się do rzeki by ratować tonącą dziewczynę. Przeniesiony z niemiecką VI. Armią do sojuszniczej Turcji, był świadkiem ludobójstwa Ormian, przeciw któremu, bezsilnie i wbrew rozkazom, protestował, i które zarazem dokumentował na zdjęciach. Udało mu się je ocalić i przemycić, gdy w 1916 roku został na żądanie strony tureckiej aresztowany i deportowany do kraju. Póki trwała wojna nie mógł ujawnić swej wiedzy, lecz 23 lutego 1919 roku opublikował w „Berliner Tagblatt” skierowany do prezydenta Woodrowa Wilsona list otwarty w obronie praw Ormian.

Te jego słowa przyczyniły się do zawartego w traktacie z Sèvres zamysłu utworzenia niepodległej Armenii na ziemiach, na których do ludobójstwa doszło. Zarazem kosztowały go posadę redaktora w wydawanym przez MSZ piśmie orientalistycznym. Nie ustąpił jednak: na publicznych wykładach, ilustrowanych przemyconymi zdjęciami, nadal mówi o ludobójstwie Ormian, i o współodpowiedzialności niemieckiej armii za jego ukrywanie: Za każdym razem, gdy mówię o straszliwych obrazach nieszczęścia tej grupy ludzi, od których być może oczy wasze odwróciły się od ekranu ze zgrozą, wyobrażam sobie, że znów jestem wśród głodujących i umierających w obozie uchodźców, czuję w swojej dłoni ich błagające dłonie, wzywające mnie bym przemawiał za nich gdy wrócę do Europy. Kości tych nieszczęśników, których milczący lament krzyczy do nas z tych zdjęć, powinny znów obrosnąć ciałem w naszych sercach, by przypominać nam o godzinie naszego największego upadku.

Nacjonalistyczna prasa potępiła go za „obsmarowywanie reputacji armii” i „wtrącanie się do spraw,
które powinny zostać załatwione miedzy Turkami i Ormianami”. Wykłady przerwano. Wegner podkreślał, że odpowiedzialność za zbrodnię spoczywa nie na całym narodzie tureckim, lecz na reżimie Młodych Turków, który jej dokonał. Powołano go na biegłego podczas procesu Salomona Tehliriana, który w 1921 roku zastrzelił w Berlinie przywódcę Młodych Turków Talaata Paszę. Ormianin został uniewinniony. W latach 20. Wegner publikował dalej, nie pozwalając, by sprawa Ormian została zapomniana. Jego dzieła stały się popularne, a on został uznany za czołowego przedstawiciela niemieckiego ekspresjonizmu. Z entuzjazmem przyjął w 1927 roku zaproszenie do Armenii; jechał tam z wszystkimi złudzeniami na temat ZSRS, jakie żywiła lewicowa europejska inteligencja. Książka, którą opublikował po powrocie, „Pięć palców nad tobą” była już ich pozbawiona. Opisał w niej przemoc, jaką podszyte było życie w Związku Sowieckim i przewidział, że prowadzi to do systemu bezwzględnej dyktatury.

Gdy w 1933 r. nad kolejna grupą – Żydami, na razie tylko niemieckimi – zawisło śmiertelne zagrożenie, Wegner znów się nie wahał. Napisał do Hitlera: Panie Kanclerzu Rzeszy, nie chodzi tu jedynie o los naszych żydowskich braci. Chodzi o los Niemiec! W imię narodu, w którego imieniu mam nie tylko prawo, lecz wręcz obowiązek przemawiać tak, jak każdy, kto jest z jego krwi, jako Niemiec, któremu nie po to dano głos, by miał stać się wspólnikiem milczenia, gdy jego serce drży z oburzenia, zwracam się do Pana: Wstrzymajcie to wszystko! (…). Usiłuje się ukoić nieszczęście jednej części ludu cierpieniem drugiej jego części, twierdzi się wręcz, że obwinianie Żydów jest konieczne dla zbawienia ojczyzny. Ale nie ma ojczyzny bez sprawiedliwości!

Zapłacił za to, jak się spodziewał, aresztowaniem, torturami i miesiącami w obozach koncentracyjnych. Reżim był jeszcze młody i w następnym roku pozwolono mu wyjechać z kraju. Resztę życia spędził we Włoszech, oddając się literaturze. Żadne z jego dzieł, nawet list do Hitlera, nie ukazały się po polsku.

Uznany w RFN za „jedynego pisarza w hitlerowskich Niemczech, który ośmielił się publicznie zabrać głos w sprawie prześladowań Żydów”, został w 1956 roku odznaczony Orderem Zasługi, ale wkrótce właściwie tam o nim zapomniano. Mimo to nie przestał się uważać za niemieckiego patriotę i kochał Niemcy – które, jak mawiał, „zabrały mi wszystko”. W 1967r. Instytut Yad Vashem nadał mu medal Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, zaś w rok później głowa kościoła ormiańskiego Katolikos Vazgen I uhonorował go orderem św. Grzegorza. Popioły Wegnera pochowano w Rzymie i przy pomniku pamięci ofiar ludobójstwa w Cycernakaberdzie pod Erewaniem. Na rzymskim nagrobku wyryto słowa przypisywane umierającemu papieżowi Grzegorzowi VII: „Kochałem sprawiedliwość a nienawidziłem nieprawości, i dlatego umieram na wygnaniu”.

 

Konstanty Gebert


Warszawski Ogród Sprawiedliwych

skwer Generała Jana Jura-Gorzechowskiego,
01-023 Warszawa
Kontakt:
Dom Spotkań z Historią
ul. Karowa 20, 00-324 Warszawa
kontakt: +48 22 255 05 00 / dsh@dsh.waw.pl